Dokładnie w środku upalnego sierpnia, w drodze do Warszawy, zrobiłam sobie postój w Radomiu (mieście z memów, które broni się wspaniałym wydarzeniem – międzynarodowymi pokazami lotniczymi Air Show Radom). Co mnie tam przywiodło?
Wystawa:
Dotarłam na opustoszały rynek, zdominowany przez Pomnik Czynu Legionów oraz koparkę zawzięcie rozgarniającą ziemię pod robiony z rozmachem remont przy akompaniamencie pana sennie sączącego piwo pod kolorowym parasolem pubu, wstydliwie tulącym się w rogu placu.
Za to okazale prezentował się gmach Muzeum Jacka Malczewskiego, którego byłam jedynym i to w dodatku poniedziałkowym zwiedzającym.
Nauczona krakowskim doświadczeniem, które to każe wziąć pod uwagę, że w poniedziałki większość muzeów jest zamkniętych, starannie sprawdziłam godziny otwarcia.
Za wstęp zapłaciłam 9 złotych, uśmiechnięta kustoszka specjalnie dla mnie otworzyła wystawę (włączając przy okazji obrotowy model nowej Stacji Arctowskiego, która ma powstać w ciągu najbliższych lat, i światła imitujące barwy zorzy polarnej), a panie z kasy tak się ucieszyły, że dały mi wszystkie plakaty (potem przeklinałam własną pazerność, jadąc z nimi do Warszawy. Przy okazji – chce ktoś? Mam jeszcze).
Na dobry początek przywitały mnie plansze z opisami instytucji naukowych i projektów badawczych, które w Polsce są związane z regionami polarnymi. Na zdjęciach – moi koledzy i koleżanki. Od razu się uśmiechnęłam.
Dalsza część ekspozycji mieściła się w olbrzymiej sali. Później już, podczas rozmowy telefonicznej z panem Andrzejem Piotrowskim, pomysłodawcą wystawy, dowiedziałam się, że mieli miesiąc na jej przygotowanie i zgodzili się tylko dlatego, że nie widzieli gabarytów przestrzeni, w której miała być eksponowana.
Nazwiska polskich badaczy, wypchane egzemplarze arktycznej i antarktycznej fauny, mapy starsze i nowsze – wszystko to przewijało mi się przed oczami, aż w końcu dotarłam do części poświęconej Centkiewiczom.
Alina, żona Czesława, była pierwszą Polką, która dotarła na Antarktydę. Ale to już będzie osobna opowieść, połączona z wizytą w Muzeum Historycznym w Legionowie, gdzie znajdują się zbiory związane z dorobkiem tego polarnego małżeństwa.
Jeśli ktoś nie zdążył na wystawę „Arktyka, Antarktyka – 200 lat polskich badań polarnych” w Radomiu, nic straconego. Część zbiorów będzie dostępna w Puławach i to podobno już niedługo w ramach powstającego w tym mieście Muzeum Badań Polarnych.
Podoba Ci się projekt Polarniczki? Jeżeli uważasz, że warto go wspierać, zapraszam na profil projektu w serwisie Patronite. Dziękuję!
